CZY RUCH TO ZDROWIE?

Dzień w dzień wykonuję jedną tą samą czynność do znudzenia: ubieram wygodne buty i wygodne ciuchy i RUSZAM SIĘ! Może to wyda się komuś śmieszne, ale uprawiając sport ważna jest wygoda, dlatego polecam wygodny strój, odpowiednie obuwie, wysoki kucyk i do dzieła!

Odbieram wrażenie, iż dzisiaj modne jest RUSZANIE SIĘ, obserwując ludzi zauważyłam, że naprawdę większość społeczeństwa zaczyna aktywne życie. I bardzo dobrze! Wiele osób na wielką skalę nawołuje do uprawiania sportów, po prostu do aktywnego spędzania wolnego czasu czy to w telewizji, w radio, w książkach. Nawet w księgarniach na liście bestsellerów tryumfuje książka Ewy Chodakowskiej, dzięki której tysiące osób zmieniło swój stary tryb życia.

Jeżeli mowa o Ewie, co sądzicie o Jej programach treningowych? A może do Was nie dotarła jej metoda na życie? Jeżeli nie to proponuje to zmienić, dlaczego? Bo ta kobieta jest niemożliwa, motywująca i wspierająca. Ćwiczenia, które proponuje naprawdę działają i dają powalające efekty. Ja również jestem chodzącym dowodem Jej metody ;)

Ale czy naprawdę ruch jest zdrowy? Owszem, jest. Tylko wtedy, gdy pamiętamy o tym, żeby się nie przeforsowywać i zaprzestać wysiłku fizycznego przy bólach ciała ( oczywiście nie mowa tu o palących i obolałych mięśniach – to jak najbardziej pozytywny objaw naszych katuszy ;) ). Uprawiając czynnie sport ( nie tylko przed telewizorem, jak to mówią niektórzy) dostarczymy naszym organizmom spory zasób tlenu, co za tym idzie nasze ciało, cera będą wyglądały na zdrowsze i młodsze, pozbędziemy się raz na zawsze cellulitu, a ten zły cholesterol odejdzie w zapomnienie, jednak największą korzyścią wynikającą z RUSZANIA SIĘ jest piękna, smukła, wysportowana sylwetka i zdrowy duch.

W takim razie ja wracam do dalszego forsowania się i przekraczania własnych granic i zapraszam do tego Was wszystkich!

WIEJSKIE WAKACJE – CZAS START!

CAM00232

Wraz z początkiem lipca zostawiłam za sobą ciągnący się i ciężki do przebrnięcia kolejny rok akademicki. Dzięki Bogu! Od momentu kiedy stałam się pozbawiona tego ciężaru, chodziła za mną jedna myśl… Może by tak gdzieś wreszcie wyjechać?

O tak! Dużo nie myśląc wzięłam obciachowy plecak od młodszej siostry i ruszyłam. Moim pierwszym celem stały się urokliwe wiejskie okolice, na które natrafiłam po przejechaniu 100 km autem, totalnie wyzbyte tego nieustannego zgiełku, hałasu, tłoku i smrodu wielkich miast.

To jest piękne, gdy budzi Cię rano ‚muuucząca’ krowa, a nie trąbiące pod oknem samochody, gdy można wziąć rower i odkrywać takie widoki na które z trudem natrafimy w metropoliach, a do tego wszystkiego trzeba koniecznie dodać to, że przy wspaniałych widokach, błogiej ciszy, dzikiej naturze i przemiłym sąsiedzie dojącym co wieczór krowę zupełnie można zatracić się czasowo. A może taka chwilowa ‚utrata’ pamięci to dobry sposób na chwilę zapomnienia o codziennej monotonii?

Jak najbardziej polecam każdemu takie, chociażby weekendowe, jednodniowe wypady, najlepiej w nieznane, tam gdzie doprowadzą Was dwa kółka, cztery lub własne nogi. Zatracajmy się, kochajmy i bądźmy otwarci na uroki życia! ; )