NOTTING HILL.

 

Podczas nie rozpieszczającej nas pogody wybrałam powrót do przeszłości i muszę Wam o nim napisać.

Uległość dobry gest, pomocna dłoń, brak asertywności – tak przedstawiona została postać skromnego, przeciętnego księgarza prowadzącego swój interes na przedmieściach Notting Hill- Williama.

Mężczyzna przez wielu ludzi, nawet swą rodzinę postrzegany jest jako miłosny nieudacznik… do czasu, gdy jego monotonną, ale uwielbianą codzienność przerywa  znana hollywoodzka gwiazda – Anna, która poza sławną aktorką jest piękną i zabawną kobietą, to ona funduje mężczyźnie wiele nowych doznań ( jak przykładowe oblężenie domu Willa przez paparazzi ).

 

Począwszy od niespodziewanego, wręcz wyśnionego dla sklepikarza pocałunku ( bo komu dane jest całować gwiazdę światowego formatu! ), a skończywszy na skromnej kolacji w gronie rodziny Willa, jego głowę w każdej sekundzie zaprząta ( uczestniczka obu wyżej wymienionych sytuacji ) Anna, która po kilku wspólnie spędaonych chwilach zaczyna wykorzystywać uczucia wrażliwego mężczyzny. Kobieta jednak w najmniej oczekiwanym momencie dochodzi do zaskakującego wniosku…

Będąc fanką Julii Roberts zauważyłam, że Notting Hill wpisuje się w kanony poprzednich komedii z jej udziałem takich jak Uciekająca panna młoda czy Mój chłopak się żeni. Można zauważyć, że Roger Michell  jako główne postaci obsadził bardzo cenionych i znanych aktorów co przyczyniło się do pozyskania większej popularności tej produkcji. Również i w Notting Hill całokształt gry aktorskiej był powalającym kunsztem co nie było zaskoczeniem dla większości widzów.

 

Zamysł reżysera był dość banalny- stworzyć „ściskającą za serce”, tkliwą z zawiłymi wątkami komedię romantyczną opierającą się na niekonwencjonalnej i irracjonalnej fabule.

 

Reżyser chciał pokazać miłość z innej strony, sądzę, że swój zamysł lekko przerysował, bo o ile miłość zwykłego, prostego człowieka z gwiazdą na skale światową ciężko, bo ciężko, ale zaakceptuje, to w nieszablonowe zakończenie ( kiedy to Will przedarł się w 30 sekund przez połowę Londynu i bez problemu wdarł się na konferencję prasową ) niestety nigdy nie uwierzę.

 

Doskonale zapadła mi w pamięć drewniana ławka z tajemniczego, pięknego ogrodu, którą reżyser używa w roli pewnego symbolu jakoby symbolu początku. Pierwszy raz kiedy widzimy ławkę William i Anna dopiero co zaczynają się poznawać możliwe,że to była ich pierwsza randka ( to już zależy od indywidualnej interpretacji obrazu ), natomiast ostatni moment filmu kiedy ławkę widzimy po raz ostatni symbolizuje ona nowy etap w który za parę miesięcy wkroczy połączona miłosnym węzłem dwójka.

 

Spleciona została prostota scenograficzna z niezwykłą lecz przerysowaną pewną historią, która w połączeniu dała łatwą i przyjemną w odbiorze komedię romantyczną lat 90-tych pozbawioną laptopów, komórek czy facebook’a, (który niestety nie wiem czemu wspominany jest w wielu współczesnych filmach).

 

Dlatego uważam, ze chętniej wraca się do filmów tego typu (starszych ze swoistym klimatem tamtych lat) niż styka się na ogół z rzeczywistością i tym co otacza wielu z Nas na co dzień.

Kino lat 90  – tak czy nie?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>